Audyt GEO za kilkanaście tysięcy. Policzmy, za co klient naprawdę płaci
Rozmowa, którą w tym roku odbyłem kilkanaście razy, zawsze wygląda podobnie. Agencja dostaje zapytanie: „chcemy być widoczni w ChatGPT, ile to kosztuje". Pada odpowiedź, że najpierw audyt, a audyt to kilka tysięcy złotych. Czasem kilkanaście, jeśli w zakres wchodzi analiza konkurencji i prezentacja dla zarządu.
Klient milknie i mówi, że się zastanowi. Nie wraca.
Nie dlatego, że nie ma pieniędzy. Dlatego, że poproszono go o czterocyfrową kwotę za dokument, którego wartości nie umie ocenić, w temacie, o którym wie tyle, że jest nowy. Z jego perspektywy to zakup w ciemno.
Ten tekst jest o tym, jak przestawić tę rozmowę - i gdzie w usłudze GEO faktycznie leży marża:
- z czego składa się kilkunastotysięczna wycena audytu i co z tego jest pracą jednorazową
- dlaczego diagnoza powinna być tania i powtarzalna, a nie droga i jednorazowa
- gdzie zarabia agencja: ePR, budowa marki, poprawki na stronie
- jak zapakować to w ofertę z retainerem zamiast jednorazówki
- czego nie obiecywać, żeby nie stracić klienta po kwartale
Z czego składa się drogi audyt
Rozłóżmy typową wycenę na godziny, bo tam widać wszystko.
- Zestaw pytań i ręczne odpytanie modeli - analityk wpisuje kilkadziesiąt zapytań w kilka systemów, notuje odpowiedzi. Kilkanaście godzin, jeśli robi to rzetelnie i powtarza pomiar.
- Analiza techniczna -
robots.txt, nagłówki, render bez JavaScriptu, mapa strony, dane strukturalne. Kolejne kilka do kilkunastu godzin. - Konkurencja - to samo dla pięciu marek obok. Mnożnik.
- Opracowanie i prezentacja - najdroższa część, bo robi ją ktoś doświadczony.
Suma godzin razy stawka daje właśnie te kilka albo kilkanaście tysięcy. Wycena jest uczciwa. Problem nie leży w stawce, tylko w konstrukcji oferty.
Bo co dostaje klient? Zdjęcie stanu z jednego popołudnia. Odpowiedzi modeli są zmienne, konkurencja pracuje dalej, a za kwartał dokument jest nieaktualny. Żeby dowiedzieć się, czy cokolwiek się poprawiło, trzeba zapłacić drugi raz tyle samo - więc nikt nie płaci, i cała historia kończy się jednym PDF-em w folderze.
Z punktu widzenia agencji jest jeszcze gorzej: najdroższy element oferty jest jednocześnie tym, który najtrudniej sprzedać, a przy tym nie generuje powracającego przychodu.
Rozdziel diagnozę od wykonania
Cała zmiana polega na jednym: przestań sprzedawać diagnozę jako projekt.
Diagnoza ma trzy cechy, które proszą się o produkt, a nie o pracę godzinową. Jest powtarzalna (ten sam zestaw pytań, te same sprawdzenia), porównywalna w czasie (ma sens tylko wtedy, gdy powtórzysz ją po kwartale) i niekreatywna (nie ma dwóch sposobów sprawdzenia, czy X-Robots-Tag blokuje crawlera).
Wykonanie jest dokładnie odwrotne: wymaga ludzi, relacji, wyczucia i doświadczenia. I to jest jedyna część, za którą warto brać stawkę godzinową.
Tu wchodzimy my - i celowo tylko w tę pierwszą warstwę. AISearchInsight.io nie jest agencją i nie robi wdrożeń. Robimy pomiar i raport: obecność marki w ChatGPT, Gemini, Claude, Perplexity i Google AI Overviews, audyt GEO strony, porównanie z konkurencją, lista rekomendacji. W Polsce Basic kosztuje 249 zł, Pro 649 zł, a odświeżenie raportu Pro z widokiem przed/po - 422 zł. To są ceny netto za raport, nie za godzinę, i są ułamkiem kwoty, którą klient usłyszał za audyt szyty na miarę.
To nie znaczy, że twoja praca analityczna jest nic niewarta. Znaczy, że przestajesz nią zaczynać rozmowę. Diagnoza przestaje być barierą wejścia, a staje się pierwszym krokiem, na który klient zgadza się bez namysłu - i który natychmiast pokazuje mu problem czarno na białym.
Sprawdź, ile kosztuje diagnoza dla twojego klienta
Raport obejmuje obecność marki w pięciu silnikach AI, audyt GEO strony i porównanie z konkurencją. Agencje kupują go w cenach partnerskich.
Gdzie naprawdę zarabia agencja
Kiedy raport leży na stole, rozmowa zmienia temat z „czy warto" na „co z tym zrobić". I dopiero tutaj zaczyna się usługa.
Budowa obecności w miejscach, które są cytowane
Modele budują odpowiedzi z cudzych stron: porównywarek, katalogów, mediów branżowych, forów, wideo. Wzmianka o marce w takim miejscu waży w tej grze więcej niż kolejny wpis na blogu klienta.
Praca, którą sprzedajesz:
- komentarz ekspercki i wypowiedzi do mediów branżowych - nie notka prasowa o nowym logo, tylko konkretne stanowisko z liczbami
- dane własne klienta jako materiał prasowy - badanie, zestawienie, statystyka z jego rynku; to najskuteczniejszy sposób, żeby ktoś zacytował markę, nie płacąc za publikację
- obecność w porównywarkach i katalogach branżowych - uzupełnienie profili, parametrów, cennika, opisu kategorii
- opinie i recenzje - zbieranie ich w sposób ciągły, a nie zrywami przed sezonem
- wideo - obecność marki w materiałach na YouTube, także cudzych: transkrypcja jest treścią, którą modele czytają
- spójny opis kategorii wszędzie, gdzie klient ma kontrolę: strona, profile, materiały dla mediów
To jest klasyczny ePR, tylko z innym kryterium doboru miejsc. Nie pytasz już wyłącznie o zasięg i parametry linkowe, tylko o to, czy dana domena w ogóle pojawia się w odpowiedziach modeli w tej kategorii. Raport daje ci listę takich domen, więc dobór miejsc przestaje być kwestią przeczucia.
Poprawki na stronie klienta
Druga część pracy jest techniczna i wdrożeniowa, więc naturalnie należy do agencji:
- dostęp dla crawlerów AI - trzy warstwy blokad (
robots.txt, nagłówekX-Robots-Tag,meta robots), rozdzielenie botów widocznościowych od treningowych, sprawdzenie, czy ochrona przed botami nie odcina wszystkiego - treść widoczna bez JavaScriptu - najważniejsze podstrony muszą oddawać zasadniczą treść prosto z serwera
- dane strukturalne i encja -
Organization,Personprzy autorach,sameAsdo profili, spójność nazewnictwa - cytowalna forma treści - odpowiedź na początku, konkretne twierdzenia, tabele cenowe, bloki porównawcze, jasne „dla kogo to jest i dla kogo nie"
- świeżość - aktualizacja istniejących adresów zamiast produkowania kolejnych wpisów obok
- mapa strony i podstawowa wydajność - nudne, szybkie, wykonalne w jeden sprint
Żadna z tych rzeczy nie jest odkrywcza dla zespołu, który robi SEO od lat. Nowa jest kolejność i uzasadnienie - i to właśnie daje raport: nie „zróbmy porządek", tylko „ten konkretny nagłówek odcina cztery crawlery, a po odjęciu JavaScriptu z tej podstrony zostaje jedna czwarta treści".
Jak zapakować to w ofertę
Model, który sprawdza się w praktyce, ma trzy elementy:
- Wejście: diagnoza plus warsztat. Raport jako koszt materiałowy, twoje kilka godzin na omówienie wyników i ułożenie priorytetów. Klient dostaje konkret za kwotę, przy której nie musi pytać zarządu o zgodę.
- Retainer: wykonanie. ePR, treści, poprawki techniczne, obecność w katalogach i opiniach. Tu jest twój czas, twoje relacje i twoja marża. Wyceniasz jak każdą inną usługę.
- Pomiar okresowy: re-check. Odświeżenie raportu z porównaniem przed i po, wpisane w retainer jako element raportowania. To zamyka pętlę: klient widzi, co się zmieniło, a ty masz czym udowodnić, że praca miała sens.
Trzeci punkt jest ważniejszy, niż wygląda, bo rozwiązuje najstarszy problem tej usługi: jak pokazać efekt pracy nad widocznością, skoro nie ma pozycji do wklejenia w tabelkę. Widok przed/po na tym samym zestawie pytań jest odpowiedzią, którą klient rozumie bez tłumaczenia.
Czego nie obiecywać
Ta branża jest młoda i pełna obietnic, które wracają jak bumerang. Trzy, których nie da się obronić:
- Pozycji. W odpowiedzi modelu nie ma pozycji ani stałego rankingu. Jest obecność albo jej brak, przy konkretnym pytaniu, danego dnia.
- Terminów. Część zmian widać przy kolejnym pomiarze, część potrzebuje, żeby świat zdążył o marce napisać. Deklarowanie kalendarza to proszenie się o trudną rozmowę.
- „Dodania do AI". Nie ma panelu, w którym zgłasza się markę do ChatGPT czy Gemini. Jest tylko to, co modele znajdą.
Zamiast tego sprzedawaj to, co faktycznie kontrolujesz: zakres prac, ich jakość i regularny pomiar. To wystarczy, żeby utrzymać klienta dłużej niż jeden PDF.
Dla agencji mamy osobną ścieżkę. Nie robimy wdrożeń, więc nie konkurujemy o twoich klientów - przeciwnie, klientów, którzy przychodzą po raport i szukają kogoś do pracy, kierujemy do sprawdzonych partnerów. Partnerzy dostają raporty w cenach partnerskich, re-check z porównaniem przed/po do raportowania i materiały do rozmów sprzedażowych. Dołączenie nic nie kosztuje, płacisz tylko za raporty, które kupisz.
Kupuj raporty w cenach partnerskich
Bez opłaty wejściowej i bez abonamentu. Raport do twoich audytów i ofert, re-check do raportowania efektów, polecenia klientów z naszej strony.
Najlepsza rzecz w tym układzie jest taka, że przestajesz bronić ceny audytu. Diagnoza kosztuje tyle, że nikt się nad nią nie zastanawia, a rozmowa od pierwszej minuty toczy się o to, co trzeba zrobić - czyli o twoją pracę.